Archiwum: Polesie Lubelskie

rzeka Włodawka — spływy kajakowe

Rzeka Włodawka - Suchawa

Włodawka jest lewym dopływem Bugu we wschodniej Polsce. Jest ona drugą co do wielkości rzeką powiatu włodaw­skiego. Pierwotnie rozpo­czynała ona swój bieg z Bagna Bubnów, obecnie jednak jej początek trudno ustalić, ponieważ stanowi go sieć rowów melio­ra­cyjnych.  Na większości długości rzeki jej bieg jest uregu­lowany.

Wody Pojezierza Łęczyńsko – Włodaw­skiego stanowią obszar wyjątkowo atrak­cyjny zarówno dla turystów, jak i przyrod­ników. Spływy kajakowe Włodawką to doskonała okazja do aktywnego spędzania czasu. Osobiście polecamy spływy w kwietniu, maju i w czerwcu ze względu na satys­fak­cjo­nujący nurt w rzece. W okresie gorących wakacji często stan wody uniemoż­liwia wygodne spływanie rzeką Włodawką, o czym przekonali się nasi stali bywalcy i poszu­ki­wacze przygód. Rozpo­częli oni swój spływ w Kołaczach i zamie­rzali dopłynąć do Adamek, aczkolwiek niski stan wody i zarośnięte koryto na pierwszym odcinku do Suchawy zniechęcił ich do konty­nuacji swojego spływu.

Turyści odwie­dzający włodawskie Polesie powinni obowiązkowo zapoznać się z tym szlakiem. Mając do dyspo­zycji jeden dzień możemy zorga­ni­zować dla Was bardzo ciekawy spływ z ogniskiem integra­cyjnym. Na tej rzece obsłu­gujemy tylko grupy zorga­ni­zowane. Nasza wypoży­czalnia kajaków dowiezie kajaki nawet dla 100 osób. 

Rzeka Włodawka — orientacyjne czasy spływu dla poszczególnych odcinków:

spływ kajakowy Włodawką na trasie Kołacze – Adamki (14,5 km) około 6 godzin
spływ kajakowy Włodawką na trasie Kołacze – Suchawa (9,5 km) około 4 godzin
spływ kajakiem na trasie Suchawa – Adamki (5 km) około 2 godzin — jest NAJŁADNIEJSZYM ODCINKIEM
spływ kajakowy Włodawką na trasie Suchawa — Włodawa (13 km) około 6 godzin
spływ kajakowy Włodawką na trasie Adamki – Włodawa, przystań (8 km), około 4–5 godzin

Szlak rzeką Włodawką głównie wykorzy­stywany jest na spływy kajakowe 1‑dniowe (Kołacze-Włodawa, dł. 22 km; Kołacze — Adamki, dł. 14.5 km; Suchawa — Włodawa, dł. 13.0 km) lub 2‑dniowe: Kołacze — Adamki — Włodawa.

Atrak­cyjność i różno­rodność wariantów spływów na szlaku kajakowym Włodawki wzrasta przy uwzględ­nieniu wykorzy­stania szlaków na jej dopływach. Mówimy tu o rzekach: Krzewianka, Krzemianka i Tarasienka oraz w połączeniu ze szlakiem kajakowym Poleskiej Doliny Bugu.

PRZEBIEG SZLAKU KAJAKOWEGO PO WŁODAWCE

Trasa szlaku kajakowe po rzece Włodawka.

Trasa szlaku kajakowego po rzece Włodawka.


0.0 h
 — km 22.5 — KOŁACZE, most żelbetowy; wodowanie; szerokość rzeki około 3 m, głębokość około 1 m, dno muliste, brzegi niskie, torfowe; nurt słaby; flora: grążel żółty, przy brzegach trzcina, lilie wodne, pałki wodne, turzyce, kosaciec żółty.
0.5 h — meandrująca rzeka o szero­kości 5–6 m; fauna i flora: bobry, dziki, grążele.
1.0 h — zespoły szuwarowe, trzcina zarastająca niemal całą szerokość rzeki Włodawki; nurt prawie nie wyczu­walny, brzegi niewi­doczne.
1.5 h — km 17.5 — trzcinowe zarośla, żeremia bobrów, zatory ze zbitej roślin­ności; z lewej las; ujście cieku Krzewianka — Więzienny Rów.
2.0 h — rzeka nieco szersza, mniej zarośnięta, meandrująca; flora: kosaćce żółte, grążele żółte; po lewej na skraju myśliwska ambona.
2.5 h — spokojne spływanie bez utrudnień; sosnowy las; po 10 — 15 minutach pierwsze zabudo­wania Suchawy, z widokiem kopuły cerkwi.
3.0 h — km 13.0 — SUCHAWA ( jaz żelbetowy) koniec odcinka szlaku;

Rzeka Włodawka w Suchawie.

Rzeka Włodawka w Suchawie. Rozpo­częcie spływu kajakowego do Adamek. Zapra­szamy na szlak kajakowy Włodawką.

3.0 h — km 12.9 — SUCHAWA (most żelbe­tonowy)- możliwość postoju; nurt rzeki Włodawki słaby, głębokość do około 1,5 m; zabytki: budynek dawnej plebanii i cerkiew prawo­sławna z pocz. XX w.; na odcinku szlaku do Adamek zatory i przeszkody ze zwalonych poprzecznie drzew; meandrująca naturalnie pośród zabagnionych łąk rzeka.
4.0 h — km 10.4 — ujście Krzemianki; brzegi niskie, urwiste; bardzo atrak­cyjny przyrod­niczo, naturalny odcinek rzeki przez las; na rzece pochylone lub zwalone drzewa — ślady działal­ności bobrów.
4.5 h — km 8.1 — drewniany most w Adamkach; polana, pole biwakowe; spływ szeroką, miejscami do 8 m rzeką, głęboką na około 2 m.
5.0 h — km 6.8 — jaz żelbe­tonowy; przeno­szenie kajaka lewą stroną; rzeka uregu­lowana o szer. 4 — 5 metrów.
5.5 h — km 5.9 — kładka drewniana.
5.7 h — km 4.6 — Most żelbe­tonowy. Uwaga: przeszkody; przy niskim stanie wody płynąć ostrożnie.
5.9 h — km 3.7 — ujście rzeki Tarasienki; po lewej łąki i pastwiska pod Włodawą, po prawej w oddali widoczne Lasy Sobiborskie.
6.0 h — km 3.4 — kładka stalowa — szlak rowerowy Green Velo; Włodawka meandruje pośród łąk i pastwisk; po lewej widok na miasto Włodawa; zmienna szerokość i głębokość; poza głównym nurtem płycizny.
7.0 h — km 1.5 — most żelbetowy, Włodawa ul. Okunińska; możliwy koniec trasy (wyjście za mostem na prawy brzeg); brzegi wysokie.

ZALECANY KONIEC SZLAKU KAJAKOWEGO NA RZECE WŁODAWCE

CIEKAWOSTKI HISTORYCZNE DOTYCZĄCE WŁODAWKI

Od 1387 rzeka Włodawka była granicą między Wielkim Księstwem Litewskim, a Koroną Królestwa Polskiego.
Od 1566 roku na mocy Unii Lubel­skiej  Włodawka była rzeką graniczną pomiędzy Województwem Brzeskim, a Ziemią Chełmską.

WYPOŻYCZALNIA KAJAKÓW WE WŁODAWIE

Wypożyczalnia kajaków we Włodawie. Kajaki Włodawa. Spływy po Włodawce

Pływanie kajakiem po Włodawce, wiąże się z częstym przeno­szeniem kajaka pomiędzy zwalonymi drzewami.

Niejedna wypoży­czalnia kajaków we Włodawie obsługuje kajakarzy na tej rzece. Po Włodawce najlepiej płynąć kajakiem poliety­le­nowym, który nie ulegnie znisz­czeniu przy przeno­szeniu ich na zwałkach. Takimi kajakami dysponuje nasza wypoży­czalnia kajaków, które dowozimy nad rzekę Włodawkę po wcześniejszej rezer­wacji. Przyjemność  pływania tym sprzętem jest niepo­rów­ny­walna do kajaków starszego typu.

Przenoska na zwałce - rzeka Włodawka

Przy zwalonych drzewach na Włodawce — trzeba się dobrze zasta­nowić jaką wybrać najlepszą drogę.

WIELODNIOWE SPŁYWY KAJAKOWE WŁODAWKA I BUGIEM


Kajaki we Włodawie
wodujemy najczę­ściej przy wodowskazie na ul. Lubel­skiej. Więcej o tym miejscu pisaliśmy na innej naszej podstronie. Spływy kajakowe we Włodawie cieszą się dużym, niega­snącym zainte­re­so­waniem — warto skorzystać z naszej oferty. Poczy­tajcie opinie o naszej firmie w Google, FB lub TripA­dvisor i podej­mijcie właściwą decyzję.


NASZA WYPOŻYCZALNIA KAJAKÓW ZREALIZUJE WASZ

POMYSŁ NA WEEKEND W KAJAKU

 

Twój Styl na kajakach. Egzotyczna podróż wzdłuż Doliny Bugu.

Piękny wschód nad Bugiem

W czerwcu 2018 ukazał się w miesięczniku Twój Styl artykuł pt. “Świat za zakrętem” Pani Grażyny Saniuk. Bardzo dziękujemy za wspaniałą relację i przed­sta­wienie naszych najpięk­niej­szych miejsc nad Bugiem, gdzie organi­zujemy nieza­po­mniane spływy kajakowe.

Poniżej fragmenty ze wspomnianego wcześniej artykułu .Twój Styl Logo
Całość w PDF znajduje się pod tym linkiem.

 

“Spływ środkowym Bugiem to egzotyczna podróż wzdłuż i w poprzek granic: państwowych i kultu­rowych. W drodze z Włodawy do Kostom­łotów lewą ręką wiosłujemy w strefie Schengen, prawą w wodach Białorusi, po drodze mijając dawny sztetl, osadę olęderską, prawo­sławny monastyr, sanktu­arium maryjne i ostatnią na świecie parafię neounicką.”

“Spływy na odcinku sława­tycko-kodeńskim odbywają się dopiero od kilku lat. Dla począt­ku­jących lepsze będą trasy krótsze, np. ze Sławatycz do Kodnia. Wioślarze wprawieni mogą wybrać spływ wielo­dniowy z noclegiem na dzikiej nadrzecznej plaży. Na kajaki najlepszy jest średni stan wód, kiedy rzeka ma około półtora metra głębo­kości. ”

Świat za zakrętem. Twój Styl - 06.2018

“Chciałbym zgłosić spływ ze Sławatycz do Jabłecznej, trzy osoby, czerwone kajaki – Marek Pomietło, pionier turystyki kajakowej na Bugu, zaczyna dzień od telefonu do pogra­nicz­ników. – Muszą wiedzieć o każdej grupie, płyniemy wzdłuż najpilniej strze­żonej granicy Europy – tłumaczy. – To dlatego, kiedy organi­zo­wałem pierwsze spływy, niektórzy pukali się w głowę. Wcześniej kajakarzy widywano tu raz na kilka lat. Dziś chętnych mam co dzień, ale nadal dolina Bugu jest
turystycznie dziewicza jak Biesz­czady 40 lat temu. Prócz rodaków na kajakach można spotkać zafascy­no­wanych dziką rzeką Holendrów, Francuzów, a nawet pewnego Japoń­czyka, który wraca co rok. We Włodawie woduje się przy wodowskazie znanym z radiowych komuni­katów Instytutu Meteoro­logii i Gospo­darki Wodnej. Kto mierzy stan wód? – 55 lat temu ja! – ożywia się zagad­nięty o to wędkarz. – Teraz jest automat – wzdycha, przechodząc od hydro­logii do historii. – Bug był szlakiem handlowym, spławiano nim zboże z Wołynia, choć już nie za moich czasów. Mama opowiadała, że nad rzeką był piękny pasaż handlowy. Wszystkie kawia­renki i sklepy były żydowskie. W weekendy ziemianie pływali w gondolach. – emeryt kreśli dłonią niewi­dzialną panoramę”

“O czym szumią wierzby?

Gdy Włodawę odwie­dzają wnukowie Holcmanów i Sztajn­bergów, do Mościc Dolnych w poszu­ki­waniu korzeni zaglądają potom­kowie osadników „olęder­skich”. – Wieś, zanim w 1928 roku odwiedził ją prezydent Mościcki, nazywała się Neudorf – zaczyna opowieść Antoni Chorąży, jej miesz­kaniec, który od lat bada historię tutej­szego osadnictwa na prawie holen­derskim. – Pierwsi osadnicy, 14 rodzin, przybyli w 1617 roku z Prus Królew­skich, gdzie trafili wcześniej z północy Niemiec. Wśród nich był Brül, Selentin, Lodevig, Kunz, Witt. Część nazwisk przetrwała, ale z czasem zostały spolsz­czone, więc z Brüla zrobił się Ryl. Do dziś się tu Rylów spotyka – robi dygresję gospodarz. – Na prawie tym osiedlano potem kolejne grupy, w tym także Polaków, katolików. „Olędrzy” mieli status ludzi wolnych. Leszczyńscy, właści­ciele tych ziem, szukali osadników umiejących gospo­da­rować na terenach zalewowych i budować domy na podwyż­sze­niach, które w czasie powodzi tworzyły wyspę. Ludzie do dziś tak tu żyją. Wszyscy mamy łodzie – Antoni Chorąży sięga po fotografie z rodzinnego albumu. – Tu płynę do sąsiada na kawę. Prowadzi mnie do stodoły, gdzie stacjonuje flota. Gospodarz prezentuje wielki kloc. – Ta topola miała 50 lat, posadziłem ją jako uczeń, teraz zrobię z niej nową łódź – Chorąży demon­struje trady­cyjne narzędzia ciesielskie oraz kształtne pojemniki z wierzbiny i słomy. – Te plotła jeszcze moja mama, przecho­wywało się w nich kaszę lub mąkę. Tak z kolei wyglądała u nas obróbka lnu, tak międlenie, tak czesanie, a tak nawijanie – mężczyzna puszcza w ruch samoli­czący nawijak do lnu. – Swoje lniane kołnie­rzyki szkolne praso­wałem żelazkiem na duszę, to tutaj ma sto lat. Gospodarz otwiera kolejny „skarbiec”, w pełni wyposażony zabytkowy warsztat kowalski. – Każdy Olęder umiał coś zrobić, ojciec był kowalem, ale znał też inne rzemiosła. Zamierzam reakty­wować kuźnię jako warsztat pokazowy – mówi, przeglą­dając kowalskie młoty i gwintowniki. – Od dziecka intry­gowało mnie, dlaczego ludzie tutaj mówili o sobie, że są Olendrami albo ewange­likami. Wiedzieli, że są inni, ale niewiele poza tym.
Posta­no­wiłem dowie­dzieć się o nas więcej. Studiując księgi parafialne i źródła histo­ryczne, Antoni Chorąży odtworzył dzieje wsi.
– Dzielę się wiedzą i otwieram ekspo­zycję bezin­te­re­sownie – mówi skromnie. – Ludzie mnie znają, w gminie wisi moja tablica infor­ma­cyjna. Kto chce, trafi. Zapytany, czy nie chciałby swojej działal­ności zinsty­tu­cjo­na­li­zować, kręci głową. – Nie dla mnie insty­tucje. Jestem wolnym Olędrem! ”